Wdróż tę strategię Umów bezpłatną konsultację
aktualnosci-google
13 min czytania

Aktualizacja Spamowa Sierpień 2026: Czy Dotknęła Twój Serwis

Rollout zamknął się w niespełna trzy doby i objął wszystkie języki, więc też polskie wyniki. Procedura, która w godzinę rozstrzyga, czy masz się czym martwić.

Paweł Więcko
Paweł Więcko
Opublikowano: 2026-09-02
Aktualizacja Spamowa Sierpień 2026: Czy Dotknęła Twój Serwis
Spis treści

Sierpniowa aktualizacja spamowa objęła wszystkie języki — a to znaczy, że w odróżnieniu od większości komunikatów z tego lata ten dotyczy polskich wyników bez żadnych zastrzeżeń. Całe wdrożenie zamknęło się w niespełna trzy doby. Dla analizy to prezent, bo daje wyjątkowo wąskie i czyste okno czasowe. Dla pochopnych wniosków to pułapka, bo w tak krótkim oknie skutek algorytmu wygląda dokładnie tak samo jak sezon i jak własne wdrożenie sprzed tygodnia. Poniżej pokazuję, co dokładnie ogłoszono, dlaczego ten komunikat jest tak oszczędny, i podaję procedurę, która w godzinę rozstrzyga, czy jest się o co martwić.

Najważniejsze wnioski

  • Dotyczy Polski. Google zapisało, że aktualizacja obowiązuje globalnie i we wszystkich językach — bez filtra krajowego.
  • To nie jest aktualizacja rdzenia. Celem są naruszenia zasad dotyczących spamu, nie ogólna ocena jakości treści.
  • Wąskie okno wdrożenia. Niespełna trzy doby zamiast typowych dwóch tygodni, co zmienia sposób porównywania okresów.
  • Brak powiadomienia to nie brak skutku. Działanie algorytmiczne nie zostawia śladu w Search Console.

Co ogłosił Google

Informacja pojawiła się nie na blogu, lecz na Search Status Dashboard, w karcie incydentu opisanego jako August 2026 spam update. Wpis jest oznaczony jako dotyczący rankingu — czyli tej części wyszukiwarki, która decyduje o kolejności wyników.

W komunikacie z 18 sierpnia 2026 Google zapisało, że wydało sierpniową aktualizację spamową, która obowiązuje globalnie i we wszystkich językach, oraz że jej wdrażanie może potrwać kilka dni. Kolejny wpis na tej samej karcie, z 21 sierpnia 2026, informuje, że wdrażanie zostało zakończone. Cały incydent jest opisany jako rozpoczęty 18 sierpnia 2026 i zakończony 21 sierpnia 2026, w czasie pacyficznym.

To wszystko. Karta incydentu nie zawiera opisu tego, co konkretnie zmieniono, jakich praktyk dotyczy aktualizacja ani jakiej skali zmian w wynikach można się spodziewać.

Paweł Więcko, ekspert SEO
Paweł Więcko · Aktualności Google

Ruch spadł w okolicach sierpniowej aktualizacji?

Sprawdzę w Twoich danych, czy strata jest skupiona, czy równomierna, i czy aktualizacja ma z nią cokolwiek wspólnego.

Analiza spadku ruchu

Dlaczego ten komunikat jest tak oszczędny

Pierwszy odruch po przeczytaniu takiej karty incydentu to poczucie, że czegoś brakuje. Nie brakuje. Zwięzłość jest tu cechą, a nie zaniedbaniem, i warto rozumieć dlaczego, bo od tego zależy, czego w ogóle szukać w cudzych komentarzach na temat tej aktualizacji.

Google konsekwentnie podaje przy aktualizacjach antyspamowych trzy rzeczy: że aktualizacja została wydana, jaki ma zasięg i kiedy się skończyła. Nie podaje mechanizmu. Powód jest oczywisty i nie jest nim złośliwość: opis mechanizmu antyspamowego jest instrukcją jego omijania. Gdyby Google napisało, że tym razem systemy lepiej rozpoznają konkretny wzorzec, w ciągu tygodnia powstałaby branża sprzedająca obejście dokładnie tego wzorca.

Z tego wynika praktyczna zasada na najbliższe tygodnie. Każda krążąca po branży lista „co dokładnie zmieniła sierpniowa aktualizacja" jest domysłem — czasem trafnym, ale zawsze domysłem, bo materiał źródłowy nie zawiera ani jednego zdania o mechanizmie. Warto to wiedzieć, zanim przepisze się serwis pod cudzą hipotezę.

Jest natomiast w tym komunikacie jedna informacja, którą warto docenić, bo pojawia się rzadko: zapis o zasięgu globalnym i wszystkich językach. Większość zmian w wyszukiwarce startuje w wybranych krajach albo wyłącznie po angielsku, a polski rynek dowiaduje się o nich z kilkumiesięcznym opóźnieniem — albo nie dowiaduje się wcale, bo zmiana nigdy tu nie dociera. Tutaj tego pytania nie ma i nie trzeba na nie tracić czasu: jeśli Twoje wyniki są w Google, aktualizacja Cię objęła. Co nie znaczy, że cokolwiek w nich zmieniła.

Druga rzecz, którą łatwo przeoczyć: ten komunikat nigdy nie trafił na blog Google. Kto śledzi wyłącznie Search Central Blog, dowiedział się o aktualizacji z drugiej ręki albo wcale. Karty incydentów są jedynym miejscem, w którym Google podaje daty startu i zakończenia wdrożenia, a bez tych dwóch dat cała analiza opisana niżej nie ma się o co oprzeć. Układ czterech kanałów, w których Google faktycznie ogłasza zmiany, rozpisałem w przewodniku po śledzeniu zmian w Google.

Spam a rdzeń: dwie różne diagnozy

Najważniejsza różnica nie dotyczy tego, co zmieniło się w algorytmie, bo tego nie wiemy i nie dowiemy się. Dotyczy tego, jakiego rodzaju to jest aktualizacja — a to zmienia całą diagnostykę, łącznie z tym, gdzie w ogóle zacząć patrzeć.

Aktualizacja rdzenia zmienia sposób, w jaki Google ocenia przydatność treści. Nie ma tam winy ani naruszenia; jest przesunięcie kryteriów, po którym część stron zyskuje, część traci, a Google powtarza, że nie ma czego naprawiać w sensie technicznym. Aktualizacja spamowa działa inaczej: jest wymierzona w praktyki, które Google nazywa wprost naruszeniem zasad. Jeśli uderzyła w Twoją stronę, to znaczy, że coś w serwisie zostało zakwalifikowane jako naruszenie — i to coś ma nazwę, jest opisane w dokumentacji i da się usunąć.

Ta różnica ma bardzo konkretny skutek dla planu pracy. Po aktualizacji rdzenia sensowną odpowiedzią jest przegląd wartości treści, który trwa miesiącami i nie ma wyraźnego końca. Po aktualizacji antyspamowej sensowną odpowiedzią jest przejście zamkniętej listy nazwanych naruszeń, które zajmuje kilka godzin i kończy się jednoznacznym wynikiem. Pomylenie tych dwóch trybów kosztuje zwykle kwartał.

Cecha Aktualizacja rdzenia Aktualizacja spamowa Ręczne działanie
Czego dotyczyOgólnej oceny przydatności i jakości treściPraktyk opisanych w zasadach dotyczących spamuKonkretnej witryny po weryfikacji przez człowieka
PowiadomienieBrakBrakTak, w Search Console
OdwołanieNie ma czego odwoływaćNie ma czego odwoływaćProśba o ponowne rozpatrzenie
Co naprawiaćRealną wartość i kompletność treściNazwane naruszenie, które da się wskazać palcemTo, co opisano w powiadomieniu
Zakres skutkuZwykle rozlany po całym serwisieZwykle skupiony tam, gdzie siedzi praktykaDokładnie ta część, którą wskazano
Kiedy widać poprawęZwykle przy kolejnej aktualizacji rdzeniaPo ponownym przetworzeniu serwisu, zwykle miesiącamiPo pozytywnym rozpatrzeniu prośby

Z tej tabeli warto wyjąć jeden wiersz i oprzeć się o niego w każdej rozmowie o spadku: dwie pierwsze kolumny nie dają żadnego sygnału zwrotnego, a trzecia daje. Dlatego pierwszą rzeczą, którą sprawdzam po każdej aktualizacji, jest raport ręcznych działań — nie dlatego, że spodziewam się tam czegoś znaleźć, tylko dlatego, że to jedyne miejsce w całej tej układance, w którym pytanie ma jednoznaczną odpowiedź. Wszystko poza tym jest wnioskowaniem z danych i trzeba je prowadzić ostrożnie.

Niespełna trzy doby zmieniają sposób liczenia

Aktualizacje rdzenia wdrażają się tygodniami, więc pierwsze dni po ogłoszeniu nie mówią nic i trzeba po prostu czekać. Tutaj okno jest kilkudniowe, co brzmi jak ułatwienie, a bywa pułapką. Kilka dni to za mało, żeby oddzielić skutek algorytmu od zwykłej zmienności tygodniowej, a jednocześnie na tyle wyraźna data, że kusi, by przypisać jej wszystko, co wydarzyło się w okolicy.

Oś czasu wdrażania aktualizacji spamowej Google z zaznaczonym oknem rolloutu i okresem porównawczym w Search Console
Wąskie okno wdrożenia ułatwia odcięcie okresu porównawczego, ale nie zwalnia z odróżnienia skutku algorytmu od sezonowości. Źródło: opracowanie własne.

Praktyczna konsekwencja jest taka, że okno wdrożenia trzeba z analizy wyciąć, a nie uśrednić. W trakcie rolloutu wyniki potrafią wahać się w obie strony, bo część indeksu jest już przetworzona, a część jeszcze nie. Średnia z takiego okresu jest liczbą, która nie opisuje żadnego rzeczywistego stanu — ani sprzed zmiany, ani po niej.

Druga konsekwencja dotyczy sierpnia jako takiego. To jeden z najbardziej sezonowych miesięcy w roku i w wielu branżach ruch wraca do normy dokładnie w okolicach dwudziestego, czyli w oknie, o którym mówimy. Bez porównania rok do roku nie da się rozstrzygnąć, czy patrzy się na skutek aktualizacji, czy na koniec wakacji. To rozróżnienie jest najtańszą rzeczą w całej tej analizie i najczęściej pomijaną.

Trzecia rzecz jest techniczna, ale przewraca więcej wniosków niż dwie poprzednie razem wzięte: ostatnie dni w raporcie skuteczności są niekompletne. Dane dochodzą z opóźnieniem, więc świeży ogon wykresu zawsze wygląda na spadek. Kto porównuje okres kończący się wczoraj, ten mierzy opóźnienie zbierania danych, a nie zmianę w wynikach. Więcej o pułapkach w samym raporcie zebrałem w tekście o zaawansowanym wykorzystaniu Search Console.

Czego z tego komunikatu nie wyczytasz

Warto powiedzieć wprost, ile z tej karty incydentu wynika — bo w relacjach branżowych wynika z niej zwykle znacznie więcej, niż napisano.

  • Nie mówi, których praktyk dotyczy. Komunikat podaje datę i zasięg, nie mechanizm.
  • Nie daje sposobu potwierdzenia, że dotyczy Twojej strony. Nie ma raportu, statusu ani flagi. Zostaje własna analiza danych.
  • Nie otwiera żadnej ścieżki odwołania. Prośba o ponowne rozpatrzenie dotyczy ręcznych działań, nie działania algorytmu.
  • Nie obiecuje szybkiego powrotu po poprawkach. Zakończenie wdrażania nie znaczy, że skutki poprawek pojawią się od razu.
  • Nie mówi nic o skali. Ani ile stron dotknęła, ani jak mocno — więc żadna liczba krążąca w branży nie pochodzi od Google.

Trzeba też powiedzieć rzecz, która bywa niepopularna, bo odbiera tematowi dramaturgię: bardzo możliwe, że ta aktualizacja nie zrobiła w Twoim serwisie nic. Systemy antyspamowe uderzają w wycinek stron, a nie w cały indeks, i dla większości porządnie prowadzonych serwisów przechodzą niezauważone. Sprawdzenie jest tanie i warto je zrobić — ale wynik „nic się nie zmieniło" jest tu wynikiem najbardziej prawdopodobnym i całkowicie normalnym.

Paweł Więcko, ekspert SEO
Bezpłatna konsultacja

Nie wiesz, od czego zacząć diagnozę?

Umów bezpłatną konsultację. Ustalimy kolejność sprawdzania, zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać na stronie.

Bezpłatna konsultacja

Godzina na własnych danych: procedura

Poniższe pięć kroków kończy się jedną z dwóch odpowiedzi: albo widać skupioną stratę wymagającą dalszej pracy, albo nie widać nic i temat jest zamknięty. Trzecia odpowiedź, „chyba coś jest, ale nie wiem co", oznacza zwykle, że któryś krok został pominięty.

Krok 1: odetnij okno wdrożenia

W raporcie skuteczności ustaw okres obejmujący kilka tygodni przed wdrożeniem i kilka po nim, ale dane z samych dni rolloutu potraktuj jako nieistniejące. Nie uśredniaj ich z niczym. Ta pojedyncza decyzja usuwa większość fałszywych wniosków, które potem trzeba prostować przez miesiąc.

Krok 2: zestaw okresy, które da się porównać

Porównanie ma sens tylko wtedy, gdy oba okresy mają tę samą liczbę tych samych dni tygodnia — ruch w sobotę i w środę to w większości serwisów dwa różne światy. Do tego odetnij ostatnie dni jako niekompletne i dołóż trzecie porównanie: ten sam okres rok wcześniej. Ten trzeci punkt odsiewa w sierpniu więcej fałszywych alarmów niż dwa pierwsze razem.

Krok 3: sprawdź, czy strata jest skupiona

To pytanie rozstrzyga o wszystkim, co dalej. Podziel dane po katalogach, typach stron i grupach zapytań. Równomierny spadek na całym serwisie wskazuje na zupełnie inne przyczyny niż spadek skoncentrowany w jednej sekcji. Systemy antyspamowe zwykle zostawiają ślad skupiony, bo dotyczą konkretnej praktyki, a praktyka ma w serwisie swoje miejsce: katalog, szablon, jedną gałąź adresów.

Jeśli po tym kroku widzisz stratę rozlaną równomiernie po całym serwisie, dalsza część tej procedury prawdopodobnie nie jest dla Ciebie — i lepiej dowiedzieć się tego po dwudziestu minutach niż po trzech tygodniach.

Krok 4: przejdź listę zasad, nie listę domysłów

Przy skupionej stracie weź dokumentację zasad dotyczących spamu i przejdź ją pozycja po pozycji, odnosząc każdą do tej konkretnej sekcji serwisu. To nudne i właśnie dlatego skuteczne — zamiast zgadywać, co Google zmieniło, sprawdzasz, czy robisz którąś z rzeczy, które Google od dawna opisuje jako naruszenie. Lista jest skończona, a odpowiedzi są zerojedynkowe.

Krok 5: jedna zmienna naraz

Największą szkodę przy aktualizacjach robi zwykle nie algorytm, lecz reakcja na niego. Pięć poprawek wdrożonych tego samego dnia daje jeden wynik i zero wiedzy o tym, która z nich zadziałała. Jedna zmiana, zapisana data wdrożenia, obserwacja przez kilka tygodni — i notatka, do której wrócisz przy następnej aktualizacji, zamiast zaczynać analizę od zera. Jak taką notatkę wpiąć w stały pomiar, opisuję w przewodniku po analityce SEO.

Krok 6: zapisz wynik, także ten pusty

Najbardziej niedoceniany produkt tej godziny pracy to notatka o tym, że nic nie znaleziono — z datą, zakresem sprawdzonych danych i listą sekcji, które przeszły przegląd. Przy następnej aktualizacji, za sześć czy osiem tygodni, ta notatka oszczędza całą procedurę od nowa i, co ważniejsze, chroni przed wnioskiem „to się ciągnie od sierpnia", wyciągniętym wyłącznie z tego, że nikt nie pamięta, jak było.

Wynik pusty ma jeszcze jedną wartość, tym razem w rozmowie z zarządem albo z klientem. „Sprawdziłem i nie ma śladu" to zupełnie inna odpowiedź niż „chyba nas nie dotyczyło" — pierwsza kończy temat, druga wraca co dwa tygodnie.

Cztery pytania, po których wiadomo, czy to o Tobie

Słowo „spam" kojarzy się z działaniem świadomym, więc właściciel porządnego serwisu odruchowo uznaje, że temat go nie dotyczy. Tymczasem zasady obejmują też rzeczy, które zdarzają się bez złej woli — i to one są w polskich serwisach znacznie częstsze niż celowe oszustwo. Cztery pytania poniżej odsiewają, w mojej ocenie, najwięcej w najkrótszym czasie:

  • Czy w serwisie są strony tworzone masowo według jednego wzorca? Chodzi o zestawy adresów różniące się nazwą miasta, marką albo parametrem, przy identycznej reszcie treści. Sam fakt automatyzacji nie jest problemem — problemem jest brak wartości dodanej na każdym z tych adresów z osobna.
  • Czy któraś część serwisu istnieje po to, by wykorzystać reputację domeny? To pytanie o sekcje partnerskie, katalogi ofert i wszystko, czego zawartości nie ustalasz sam. Google zmieniło niedawno sposób egzekwowania tych zasad w Europie i rozłożyłem to na części w tekście o reputacji witryny w EOG.
  • Czy w przeszłości przejęto domenę albo jej fragment z gotową historią? Wykorzystywanie wygasłych domen do publikowania treści niezwiązanych z ich poprzednim przeznaczeniem jest w zasadach opisane wprost.
  • Czy coś w serwisie jest pokazywane robotom inaczej niż ludziom? Zwykle nie z premedytacją, tylko przez zaszłości: stare przekierowania warunkowe, resztki testów, treść generowana wyłącznie dla wybranych nagłówków żądania.

Z tego, co widzę u klientów, najczęściej zapala się pytanie pierwsze — i prawie nigdy nie chodzi o świadomy spam, tylko o skalowanie treści, które w pewnym momencie przestało mieć jakąkolwiek wartość dla czytelnika. Katalog opisów wygenerowanych trzy lata temu pod dwieście wariantów zapytania nie był problemem w dniu publikacji i stał się nim po cichu, bez żadnej decyzji.

Paweł Więcko, ekspert SEO
Paweł Więcko · Aktualności Google

Masz w serwisie treści tworzone masowo?

Przejrzę je pod kątem zasad dotyczących spamu i wskażę, co przebudować w pierwszej kolejności, a co zostawić.

Przegląd treści

Co robić, gdy jednak coś znajdziesz

Załóżmy, że przegląd zapalił się na pytaniu pierwszym: w serwisie jest katalog kilkuset stron zbudowanych z jednego szablonu, bez wartości dodanej na żadnej z nich. Jedynym działaniem, które ma tu sens, jest usunięcie przyczyny — nie ma przycisku, formularza ani odwołania, więc wszystko, co zostaje po poprawkach, to czas potrzebny systemom Google na ponowne przetworzenie serwisu.

Pierwsze pytanie brzmi: przebudować czy usunąć. Odpowiadam na nie zawsze tak samo — przebudowuje się to, co ma czytelnika, a usuwa to, co ma wyłącznie adres. Jeśli któraś z tych stron dostaje wejścia, ma sens, żeby została i została napisana od nowa. Jeśli przez rok nie odwiedził jej nikt poza robotem, przebudowa jest inwestycją w coś, czego nikt nie chciał.

Drugie pytanie dotyczy sposobu usunięcia. Kod 410 albo 404 jest uczciwszy niż noindex zostawiony na zawsze, bo noindex na tysiącu stron zostaje w serwisie jako dług, o którym za dwa lata nikt nie będzie pamiętał. Jeśli część adresów ma odpowiedniki, przekierowanie 301 jest oczywiście lepsze — ale tylko tam, gdzie odpowiednik naprawdę odpowiada na to samo pytanie. Przekierowanie dwustu wariantów na jedną stronę kategorii to nie jest porządkowanie, tylko zamiatanie.

Trzecia rzecz to oczekiwania co do czasu. Efekt nie pojawi się w tym tygodniu ani w tym miesiącu. Poprawa po usunięciu przyczyny bywa widoczna dopiero przy kolejnym przebiegu systemów antyspamowych, a nikt nie ogłasza, kiedy on nastąpi. To niewygodne, ale lepiej powiedzieć to na początku, niż tłumaczyć po trzech tygodniach, dlaczego wykres wygląda tak samo.

Kiedy to jednak nie była aktualizacja

Jeśli na wszystkie cztery pytania odpowiadasz przecząco, a strata mimo to jest skupiona, prawdopodobnie patrzysz na coś innego. To dobra wiadomość, bo lista podejrzanych jest wtedy krótsza i znacznie bardziej konkretna.

Pierwszy kandydat to własne wdrożenie. Przebudowa szablonu, zmiana nawigacji, nowy system tagowania, migracja obrazków — każda z tych rzeczy potrafi zabrać widoczność w jednej sekcji i żadna nie wygląda w kalendarzu jak podejrzana. Warto zestawić wykres z historią wdrożeń, a nie z historią komunikatów Google.

Drugi kandydat to konkurencja w tej konkretnej sekcji. Jeden serwis, który w sierpniu opublikował dwadzieścia lepszych materiałów na Twoje najlepsze zapytania, robi w danych dokładnie ten sam kształt co algorytm: nagły, skupiony spadek. Różnica jest widoczna dopiero wtedy, gdy spojrzysz na to, kto teraz stoi na tych pozycjach.

Trzeci kandydat to zmiana popytu. Zapytania sezonowe, wygaszony produkt, temat, który przestał być tematem. Tu spadek widoczności jest skutkiem, a nie przyczyną — i żadna praca nad treścią go nie odwróci, bo nie ma czego odwracać.

Kolejność sprawdzania ma znaczenie: zaczynam zawsze od własnych wdrożeń, bo to jedyna przyczyna, którą można potwierdzić dokumentem, a nie wnioskowaniem. Dopiero gdy tam nic nie ma, przechodzę do konkurencji i popytu.

Warto na koniec zważyć proporcje. Aktualizacja antyspamowa jest wydarzeniem, o którym pisze cała branża, a własne wdrożenie sprzed dziesięciu dni nie jest wydarzeniem dla nikogo poza Tobą — i właśnie dlatego to drugie tak często przegrywa w diagnozie z pierwszym. Głośność tematu nie ma nic wspólnego z prawdopodobieństwem, że to on jest przyczyną.

Źródła

Tematy poruszone w artykule:

#Aktualizacje Google#Spam update#Search Status Dashboard#Search Console#Analiza spadków

Najczęściej zadawane pytania

Czym aktualizacja spamowa różni się od aktualizacji rdzenia?
Aktualizacja rdzenia zmienia sposób, w jaki Google ocenia przydatność i jakość treści w ogóle. Aktualizacja spamowa jest wymierzona w naruszenia zasad dotyczących spamu — czyli w konkretne praktyki opisane w dokumentacji. To rozróżnienie decyduje o tym, czego szukać u siebie: przy aktualizacji rdzenia patrzy się na wartość treści, przy spamowej na to, czy w serwisie nie dzieje się coś, co Google nazywa wprost naruszeniem.
Czy ta aktualizacja objęła Polskę?
Tak. Google zapisało w komunikacie, że aktualizacja obowiązuje globalnie i we wszystkich językach. To rzadkość — większość zmian w wyszukiwarce startuje w wybranych krajach albo tylko po angielsku, więc akurat ta nie wymaga sprawdzania, czy dotyczy polskich wyników.
Dostanę powiadomienie, jeśli aktualizacja uderzyła w moją stronę?
Nie. Działanie algorytmiczne nie generuje żadnego powiadomienia i nie ma od niego odwołania. Powiadomienia w Search Console dotyczą wyłącznie ręcznych działań, czyli osobnego mechanizmu. Brak wiadomości w Search Console nie jest więc dowodem na to, że nic się nie stało.
Jak długo trwało wdrażanie?
Google podało start wdrażania 18 sierpnia 2026 i uznało rollout za zakończony 21 sierpnia 2026. To znacznie krócej niż typowa aktualizacja rdzenia, przy której Google zwykle zastrzega nawet dwa tygodnie. Krótsze okno ma jedną praktyczną konsekwencję: łatwiej odciąć okres porównawczy, ale trudniej odróżnić skutek aktualizacji od zwykłego wahania tygodniowego.
Spadłem w tym okresie. Czy to na pewno przez aktualizację?
Nie da się tego stwierdzić na podstawie samej zbieżności dat. Sierpień jest miesiącem silnie sezonowym w wielu branżach, a większość spadków, które widzę w tym okresie, ma przyczynę we własnym wdrożeniu albo w sezonie. Zbieżność w czasie jest przesłanką do sprawdzenia, nigdy rozstrzygnięciem.
Czy da się odzyskać pozycje po aktualizacji spamowej?
Tak, ale warunkiem jest usunięcie przyczyny, a nie przeczekanie. Jeśli spadek wynika z naruszenia zasad, poprawa zwykle staje się widoczna dopiero przy kolejnym przebiegu systemów antyspamowych, co bywa kwestią miesięcy. To dodatkowy powód, żeby najpierw uczciwie ustalić przyczynę, zamiast zmieniać wszystko naraz.
Czy warto zgłosić konkurenta, który spamuje i nadal stoi wysoko?
Zgłoszenie spamu jest możliwe i Google je przyjmuje, ale nie traktowałbym go jako elementu własnej strategii. Zgłoszenia nie mają terminu rozpatrzenia, nie dostaje się informacji zwrotnej, a czas poświęcony na dokumentowanie cudzych naruszeń prawie zawsze zwraca się gorzej niż ten sam czas włożony we własny serwis.
Paweł Więcko SEO

O Autorze: Paweł Więcko

Ekspert SEO z 5-letnim doświadczeniem. Twórca strategii Data-Driven dla liderów E-commerce i B2B. Jego misją jest zamiana ruchu w przychód poprzez Topical Authority i SXO.

Następny krok

Zobacz, na czym stoisz — zanim cokolwiek zamówisz

Darmowa diagnoza mierzy stan techniczny strony, jej wydajność i to, czy pojawiasz się w odpowiedziach AI. Jeśli po niej będziesz chciał porozmawiać — 30 minut konsultacji nic nie kosztuje i wychodzisz z niej z konkretnym planem, niezależnie od tego, czy podpiszemy umowę.

Wyłącznie metody White Hat. Umowa z miesięcznym wypowiedzeniem. Pakiety od 1 700 zł netto miesięcznie.