Spis treści
Jeśli AI pisze u Ciebie opisy produktów, artykuły albo same title i metaopisy, wytyczne Google wymagają teraz ręcznego sprawdzenia tej treści przed opublikowaniem. W tych samych dniach wytyczne zaczęły nazywać fałszywy profil autora formą oszustwa. Kary za samo używanie AI nadal nie ma. Zmieniło się to, że wytyczne nazywają sposób kontroli i przypadki, których wcześniej nie nazywały. Przejrzyj więc, gdzie u Ciebie tekst trafia na stronę bez człowieka po drodze.
▍ Najważniejsze wnioski
- ✓ Nowe jest słowo „ręcznie”, lista metadanych stała tam wcześniej. Wytyczne wymieniały title, metaopisy, dane strukturalne i alty już w wersji z grudnia 2025.
- ✓ Wymyślony ekspert to oszustwo, nie zabieg marketingowy. Wygenerowane zdjęcie i fałszywe kwalifikacje w podpisie obniżają wiarygodność strony zamiast ją budować.
- ✓ Przepisany feed z linkiem do źródła to wciąż praca bez wysiłku. Samo wskazanie oryginału nie zastępuje własnej treści.
Co ogłosił Google
1 października 2026 Google zaktualizował wskazówki dotyczące treści utworzonych za pomocą generatywnej AI. Część o dokładności, jakości i trafności brzmi teraz tak.
- Modele generatywne nie wyszukują faktów, tylko przewidują prawdopodobną sekwencję słów na podstawie danych treningowych, dlatego ich wyniki mogą zawierać nieścisłości nazywane halucynacjami.
- Przed opublikowaniem treści wygenerowanych przez AI należy ręcznie sprawdzić ich dokładność i wiarygodność.
- Ta kontrola obejmuje też metadane, czyli elementy
<title>, metaopisy, dane strukturalne i teksty alternatywne obrazów, bo mogą pojawiać się w wynikach wyszukiwania.
W tych samych dniach zmieniła się strona o tworzeniu treści przydatnych i rzetelnych. Treścią główną nazywa ona każdą część strony, która bezpośrednio pomaga jej osiągnąć cel, w tym kalkulatory i narzędzia online oraz informacje schowane w kartach, na przykład specyfikacje produktu.
Ta sama strona wymienia wysiłek wśród cech, które oceniają testerzy jakości. Automatyczne generowanie stron z kanałów albo tworzenie dużych ilości tekstu przez AI bez ręcznego nadzoru lub selekcji nie wymaga według niej prawie żadnego wysiłku, a podanie źródła nie zastępuje oryginalnych treści.
Część o autorstwie zawiera ostrzeżenie. Fabrykowanie profili twórców, na przykład przez zdjęcia wygenerowane przez AI, wymyślone imiona i nazwiska albo fałszywe kwalifikacje, jest formą oszustwa. Każde oszustwo sprawia, że strona jest niewiarygodna dla użytkowników i dla automatycznych systemów jakości.
Publikujesz treści pisane z pomocą AI?
Sprawdzę, gdzie teksty, title i dane strukturalne trafiają na Twoją stronę bez kontroli człowieka, i wskażę, od czego zacząć przegląd.
Audyt treści AILista metadanych stała w wytycznych już w grudniu
Część relacji branżowych streszcza tę zmianę jako „od teraz trzeba sprawdzać title i alty”, a to odczytanie jest nieprecyzyjne. Wersja tej samej strony z 10 grudnia 2025, zachowana w archiwum internetu, wymieniała już elementy title, metaopisy, dane strukturalne i alty jako miejsca, w których liczy się dokładność. Zmieniło się co innego. Wcześniej wystarczyło „skupić się” na dokładności, teraz wytyczne podają sposób, czyli ręczne sprawdzenie przed opublikowaniem, i powód, czyli halucynacje.
Różnica ma praktyczny skutek. Zespół, który oceniał tylko gotowy tekst, na przykład czytał opisy kategorii pod kątem stylu, mógł uznać, że spełnia dawne zalecenie. Nowe brzmienie wymaga kontroli faktów, a tej nie zastąpi lektura dla płynności. Model, który dostał nazwę produktu bez specyfikacji, potrafi dopisać pojemność baterii, której nikt mu nie podał, i zdanie nadal będzie brzmiało wiarygodnie.
Wersja angielska jest przy tym ostrzejsza od polskiej. Oryginał mówi o ręcznym sprawdzeniu all AI-generated content i nazywa je krytycznie ważnym, a polskie tłumaczenie gubi zarówno słowo „wszystkie”, jak i ten akcent. Jeśli ustalasz zasady z zespołem na podstawie polskiej strony, przyjmij brzmienie oryginału i obejmij kontrolą każdą treść z modelu.
Ręczna kontrola tam, gdzie AI pisze hurtem
Najtrudniej wykonać tę kontrolę tam, gdzie model produkuje setki krótkich tekstów naraz. Sklep, który wygenerował metaopisy dla czterech tysięcy produktów, nie przeczyta ich wszystkich w tym tygodniu. Wytyczne nie podpowiadają, jak sprawdzać takie ilości, więc poniższy podział to moja propozycja.
- Fakty z danych, styl z modelu. Parametry, ceny, wymiary i terminy wstawiaj do opisu i do danych strukturalnych z feedu albo specyfikacji, a model niech tylko układa wokół nich zdania. Wtedy każdą liczbę w gotowym tekście da się automatycznie porównać z feedem, a człowiek ogląda tylko rozjazdy.
- Pełna kontrola dla zdań, które składają obietnicę. Twierdzenia o firmie, gwarancji, zgodności z przepisami, zdrowiu i pieniądzach czyta człowiek przed opublikowaniem, bez wyjątków. Tu błąd kosztuje najwięcej, a przy tematach, które mogą wpłynąć na życie lub dobrostan czytelnika, wytyczne wymagają treści bardzo dokładnych.
- Alty i title z dużych partii sprawdzaj na próbce i na regułach. Przejrzyj losowe kilkadziesiąt sztuk z każdej partii i dopisz reguły na typowe błędy, takie jak alt z innym kolorem niż na zdjęciu albo title z miastem, w którym nie działasz. Próbka nie spełnia dosłownie wymogu sprawdzenia wszystkiego, więc traktuj ją jako etap przejściowy, dopóki każda sztuka nie przejdzie przez człowieka.
Jak przygotować dane wejściowe, żeby model miał z czego pisać, pokazuję w tekście o opisach produktów pod SEO i AI.
Wymyślony ekspert przestał być szarą strefą
Persona z wygenerowanym zdjęciem, wymyślonym imieniem i tytułem dietetyczki pod tekstami pisanymi przez model to dokładnie przypadek z nowego ostrzeżenia. Takie rozwiązanie mieści się w definicji oszustwa, a oszustwo obniża wiarygodność całej strony, nie samego podpisu.
Podpisuj teksty prawdziwą osobą, która je sprawdziła, albo nazwą redakcji, i dopisz, jak tekst powstał. Wskazówki o treściach AI zachęcają do takiej informacji przy treściach generowanych automatycznie, na przykład do wyjaśnienia, jak została wykorzystana automatyzacja. Podpis „opracowanie redakcji” z nazwiskiem osoby, która sprawdziła fakty, buduje zaufanie. Fikcyjna dietetyczka teraz je odbiera.
Pod tekstami podpisuje się ekspert, którego nie ma?
Umów bezpłatną konsultację. Przejrzymy podpisy i strony autorów oraz ustalimy, co zostawić, a co zastąpić podpisem redakcji.
Bezpłatna konsultacjaFeed z linkiem do źródła to wciąż mało wysiłku
Najmocniej ta zmiana dotyczy serwisów, które składają strony automatycznie z cudzych treści. Agregatory wiadomości, blogi zasilane kanałami RSS i katalogi przepisujące opisy producentów bez ręcznego nadzoru mieszczą się dokładnie w opisie pracy, która nie wymaga prawie żadnego wysiłku. Taka strona potrzebuje czegoś, czego czytelnik nie dostanie z oryginału, na przykład polskiego kontekstu, porównania z poprzednią wersją zasad albo procedury do wykonania. Może to być też narzędzie, bo działający kalkulator mieści się w nowej definicji treści głównej.
Czego ta zmiana nie robi
Żadna z tych stron nie zapowiada nowej kary ani nowej aktualizacji. Zasada o nadużywaniu treści na dużą skalę, do której odsyłają wskazówki o AI, stała tam już w grudniowej wersji. Kryteria wysiłku i oryginalności opisują to, czego uczy się testerów jakości, a ich oceny nie wpływają bezpośrednio na pozycje. Zwykła strona nie musi też oznaczać treści AI, bo obowiązek oznaczeń dotyczy w tych wskazówkach tylko sklepów w Merchant Center. Jak odróżnić spadek po aktualizacji spamowej od zwykłych wahań, opisuję przy sierpniowej aktualizacji spamowej.
Chcesz automatyzować treści i nie tracić kontroli nad faktami?
Zaprojektuję proces, w którym model pisze z Twoich danych, a człowiek zatwierdza fakty i metadane przed opublikowaniem.
Automatyzacje SEOPrzegląd na ten tydzień
- Spisz miejsca, w których AI pisze bez człowieka. Chodzi o opisy produktów i kategorii, title i metaopisy, alty, wartości w danych strukturalnych i odpowiedzi w FAQ. Przy każdym zapisz, kto dziś zatwierdza wynik.
- Dla miejsc bez zatwierdzającego ustal źródło faktów. Może nim być feed, specyfikacja producenta albo osoba, która zna temat. Bez tego ręczna kontrola sprowadzi się do czytania stylu.
- Przejrzyj strony autorów. Każdy podpis ma prowadzić do prawdziwej osoby z prawdziwymi kwalifikacjami. Wygenerowane zdjęcia i wymyślone tytuły zastąp podpisem redakcji.
- Jeśli sprzedajesz przez Merchant Center, sprawdź oznaczenia. Obrazy wygenerowane przez AI muszą mieć metadane IPTC, a tytuły i opisy produktów z AI trzeba podawać osobno i oznaczać jako generowane przez AI.
Zacznij od pierwszego punktu, bo bez listy miejsc pozostałe kroki nie mają się czego trzymać. Obie zmiany weszły bez wpisu na blogu Google, a zmiana o autorach nawet bez wpisu w dzienniku zmian. Gdzie jeszcze szukać takich korekt, opisuję w tekście o śledzeniu zmian w Google.
Źródła
- Wskazówki wyszukiwarki Google dotyczące treści utworzonych za pomocą generatywnej AI w Twojej witrynie
- Google Search's guidance on using generative AI content on your website
- Tworzenie treści przydatnych, rzetelnych i ukierunkowanych na użytkowników
- Latest Google Search documentation updates
- Wersja wskazówek o treściach AI sprzed zmiany, Internet Archive
Tematy poruszone w artykule:

O autorze, Paweł Więcko
Freelancer SEO i AI z Warszawy. W SEO od 2020 roku, z czego prawie sześć lat w agencji widoczni. Pracuje ze sklepami internetowymi i firmami B2B, a efekty mierzy ruchem i przychodem.
Czytaj dalej w temacie Aktualności Google — zmiany w wyszukiwarce

Jak śledzić zmiany w Google, które naprawdę Cię dotyczą
Gdzie Google faktycznie ogłasza zmiany, jak odróżnić te, które dotyczą Twojej strony, i co robić w pierwszym tygodniu po core update. Procedura zamiast paniki.

Opisy Produktów pod SEO i AI w 2026
Jak pisać opisy produktów, które pozycjonują się w Google i są cytowane przez AI: struktura, unikalność, specyfikacja, schema Product, skalowanie i błędy.

Czy sierpniowa aktualizacja spamowa dotknęła Twój serwis
Rollout zamknął się w niespełna trzy doby i objął wszystkie języki, więc też polskie wyniki. Procedura, która w godzinę rozstrzyga, czy masz się czym martwić.
